KULEBIAKI Z VEGE FARSZEM

Moją największą zmorą od czasu, kiedy zacząłem eksperymentować w kuchni jest ciasto drożdżowe. Jeszcze nigdy nie wyszło mi idealne, dlatego często korzystam z gotowego ciasta, które można kupić w sklepach… O ile na przykład w przypadku pizzy łatwo jest zakamuflować niedoskonałość ciasta – można bardzo cienko rozwałkować, wtedy ciężko ocenić, czy  jest dobrze wyrobione i wyrośnięte, o tyle w przypadku takich kulebiaków, pierogów, czy innych wytworów, w których ciasto pełni raczej główną rolę nie ukryje się tego… Tym razem, mimo, że starałem się zachować zalecane proporcje, wyszło średnie, nie doskonałe, ale też nie złe! Z wygodnictwa użyłem drożdży instant, jeżeli mamy więcej czasu i zależy nam na naprawdę dobrej jakości posiłku, warto użyć świeżych…

Nad farszem nie myślałem długo. Dostałem od kumpla zestaw świetnych papryczek – różnych – jalapeno, pepperoni – o różnym stopniu ostrości, kształtach i kolorach, postanowiłem, że użyje ich sporo, a jak się ostatecznie okazało, farsz nie był wcale za ostry, moim zdaniem idealnie pikantny.  Dla odmiany zdecydowałem się też nie dodawać mięsa, wymyśliłem ciecierzycę, cebulę naturalnie i jako coś, co wzbogaci smak – marynowaną czerwoną paprykę. Przyprawy do takiego zestawu muszą być wyraźne, każdy ma oczywiście swoje ulubione smaki, ja często używam arabskich mieszanek – sumaka, kurkumy, kminu, tym razem dodałem też trochę przywiezionej przez znajomych z Krymu specjalnej lokalnej mieszanki, na która składa się może nawet 10 różnych przypraw, nie jestem w stanie powiedzieć jakich dokładnie, w każdym razie mi pasują… Z przyprawami jest moim zdaniem tak, może poza potrawami, dla których jakaś przyprawa jest charakterystyczna i immanentna, jak czerwona słodka papryka w węgierskim gulaszu,  oregano, bazylia, czy tymianek w większości najbardziej charakterystycznych włoskich dań, że każdy ma swoje smaki i upodobania, nie ma co wmawiać sobie, że coś jest dobre bo tak jest w oryginalnym przepisie. Przyprawiać powinno się po swojemu, co własnie nadaje potrawom charakter…

SKŁADNIKI:

- 1/2 KILO MĄKI

- OPAKOWANIE DROŻDŻY INSTANT, WODA

- SÓL, PIEPRZ, ULUBIONE PRZYPRAWY

- 2 PUSZKI CIECIERZYCY

- 3-4 CEBULE

- SŁOIK MARYNOWANEJ PAPRYKI

- KILKA RÓŻNYCH OSTRYCH PAPRYCZEK

Ciasto po prostu wyrabiamy i odstawiamy, żeby wyrosło, ważne, żeby doprawić je przyprawami, samo jest  nudne i pospolite. Ważną rzeczą, kiedy decydujemy się używać ostrych papryk jest decyzja, ile ostrości chcemy z nich wydobyć. Wiadomo, że najostrzejsze są pestki, dlatego warto się ich pozbyć Można je zachować, spróbować na przykład wsadzić do doniczki i może, jak będziemy odpowiednio o nie dbać, coś wyrośnie. Można też ususzyć pestki a następnie zmielić je, otrzymując ekstremalnie ostry proszek – rzecz doskonałą, ponieważ minimalna ilość dodana do potrawy doskonale zaostrzy smak.

Pozbywamy się pestek i kroimy papryczki w drobną kostkę. Naturalnie mogą być też większe kawałki, jednak nie będą one i tak widoczne, więc jeżeli chodzi o wygląd, nie ma to znaczenia. Poza tym, mogą się trafić ostrzejsze, więc lepiej nie ryzykować. Cebulę kroimy w trochę większą, ale nie za dużą kostkę i rzucamy na rozgrzaną patelnię. Możemy zachować połowę ostrej papryki i dodać na sam koniec, chociaż wszystko będzie się jeszcze i tak piekło, więc nie wiem, czy jest sens. Ciecierzycę powinniśmy trochę zmiażdżyć, widelcem, albo nawet blenderem, ale nie na masę, tylko tak, żeby ziarna były trochę pozgniatane, a następnie dodać do podsmażających się już cebuli i papryczek.

Podsmażamy chwilę i dodajemy pokrojoną marynowaną paprykę, która jest już miękka, więc nie potrzebuje aż tak dużo czasu na patelni. Ta, której ja użyłem była naprawdę dobra, ale nie zawsze taka kupiona w sklepie taka jest. Warto samemu robić tego rodzaju przetwory jesienią, nie wymaga to zbyt wielu umiejętności i nie jest skomplikowane. Paprykę dorzucamy na patelnie, dodajemy sporo przypraw i smażymy, dusimy 5-8 minut, żeby zmiękły i nabrały aromatu.

Teraz czas na moment najważniejszy, czyli skonstruowanie kulebiaków. Można rozwałkować duży płat ciasta i wycinać kawałki, ja jednak uformowałem podłużny kawałek z ciasta i pociąłem go na 10 równych kawałków, które po kolei rozwałkowywałem, napełniałem farszem i sklejałem na kształt klasycznego pieroga. Trzeba dokładnie sklejać brzegi, ponieważ ciasto drożdżowe podczas pieczenia jeszcze dodatkowo rośnie, i może się rozkleić i popsuć uformowany kształt… Uformowane, sklejone kulebiaki układamy na blasze wyłożonej papierem i wsadzamy do pieca. Na ile? Trudno powiedzieć, ale myślę, że na jakieś 20 minut – można po 15 minutach sprawdzić, czy są już upieczone i ewentualnie zostawić na trochę jeszcze w piecu, uważając, żeby się nie spiekły.

Takie kulebiaki najlepiej podawać z sosem, dipem, czymś mokrym, ponieważ ciastu i farsz są stosunkowo suche, ale z drugiej strony chipsy tez są suche, a chrupie się je przewaznie solo.

YERBA MATE DRINK CYTRUSOWY

 

Zalety Yerba Mate – naparu z liści krzewu wystepującego głównie w Ameryce Południowej są liczne, podobno zdrowotne, ale przede wszystkim pobudzające i to w sensowny sposób, ponieważ bez efektów ubocznych w postaci rozdrażnienia na przykład, jak w przypadku wypicia za dużej ilości kawy. Dziwne to, ponieważ jedna i druga roślina zawdziecza pobudzające właściwości kofeinie… W kulturze południowoamerykańskiej Yerba Mate jest używką, na którą pozwalaja sobie i to bez przesady wszyscy i bez przerwy. Tak jak stereotypowy majster nie rozstaje się z niedopałkiem papierosa, tak mieszkańsy Argentyny, Brazylii, Urugwaju nie rozstaja się z tykwą napełnioną gorącym, zielonym napojem… Ja lubię kawę, herbatę na zimno najbardziej, dlatego spróbowałem zrobić fikuśny napój z wykorzystaniem Mate i cytrusowych dodatków…

SKŁADNIKI:

- 3-4 KOPIASTE ŁYŻKI MIELONEJ YERBA MATE

- GARŚĆ TRAWY CYTRYNOWEJ

- 1 POMARAŃCZA

- TARTA SKÓRA Z CYTRYNY

- LÓD

Podałem ilość na duży dzban napoju, nie jest on wtedy za mocny, jeżeli lubimy kopa kofeinowego dodajmy więcej… Do dzbanka wsypujemy kilka łyżek Mate i trawe cytrynową i zalewamy wrzątkiem, tak dwiema szklankami, więcej nie trzeba, żeby zrobić esencję do napoju. Po kilku minutach mozna wrzucić kawałki pomarańczy i zetrzeć skórę z cytryny – ciepła woda wydobedzie jeszcze więcej cytrusowego aromatu. Na koniec zalać zimna wodą i odstawić do lodówki… Szklanka takiego napoju bardzo pozytywnie pobudzi, zapeniam!

Opublikowano Bez kategorii | 1 Reply

PRZYSTAWKA CEBULOWA W LEKKIM, SEZAMOWYM SOSIE

Na małe cebule miałem ostatnio kilka pomysłów, ten, który przedstawiam jest bardzo prosty, ale efektowny. Najbardziej pospolite warzywo, dodatek do wielu potraw, zup, sosów jest też wyśmienity solo! A ponieważ jego odmian jest bardzo dużo – bogactwo kolorów, wielkości, kształtów, intensywności, daje to duże mozliwości do tworzenia ciekawych, prostych przystawek. Oczywiście sama cebula nie byłaby atrakcyjna, podrasować ją należy wykwintnym sosem – proponuję wymyslony specjalnie na potrzeby cebulowej przystawki lekki sos sezamowy…

SKŁADNIKI:

- MAŁE, TWARDE CEBULE

- OPAKOWANIE GESTEGO JOGURTU NATURALNEGO

- ŁYŻKA, DWIE PŁYNNEGO MIODU

- ŁYŻKA MASŁA, KOSTKA BULIONOWA

- 4-5 ŁYŻEK CIEMNEGO SOSU SOJOWEGO

- SZCZYPRA OSTREGO CZILI W PROSZKU, SÓL

- ZIARNA SEZAMU I PŁATKI MIGDAŁÓW

Musimy przygotować cebulę, warto zacząć od tego, ponieważ potrzebuje ona trochę czasu, żeby się poddusić i zmięknąć, w tym czasie będziemy mieli czas na zrobienie i dopracowanie sosu. Obieramy ją i odcinamy małe kawałki po obu stronach, tam, gdzie wyrasta szczypior i analogicznie z drugiej strony. Pozwoli to stabilnie podsmazyc cebulę z obu stron. Kroimy na dwie połówki w poprzek warstw – nie powinny się wtedy tak łatwo rozpaść. Na patelni z rozgrzanym olejem układamy wszystkie połówki i zaczynamy podsmażać. Najpierw z jednej, potem z drugiej strony. Po klku minutach możemy osolić i podlać wodą, przykryć i tak zostawić na niewielkim ogniu, żeby cebule sie spokojnie dusiły…

SOS:

Nie jestem w stanie podać idealnej recepty na ten sos, ponieważ powstawał na zasadzie improwizacji. Ale wyszedł całkiem ciekawy, więc kierując sie tymi wskazówkami, powinno sie udać powtórzyć efekt. Do rondelka wlewamy jogurt i dodajemy miód i masło. Powinny stopniowo się podgrzewać, wtedy jogurt się nie zważy. Niezbędna bedzie tez metalowa ubijaczka, która w zasadzie cały czas powinna mieszać sos, na każdym etapie jego powstawania. Kiedy pierwsze składniki zaczną się robić ciepłe, dodajemy przyprawy – sól, czili i kostkę bulionową. Można zamiast kostki dodac coś innego, co wzbogaci smak sosu, ale sama kostka nie odbiera sosowi wykwintności. Na osobnej patelni prażymy sezam i migdały, nie długo, do momentu, aż zaczną strzelać jak popcorn. Wracamy do rondla – teraz dolewamy wrzątku, tez nie za dużo – w przypadku robienia sosów wiele rzeczy trzeba robic na oko i na wyczucie, ale to też jedna z zalet kuchni eksperymentalnej. Teraz ostrożnie dosypujemy mąkę – powoli i cały czas mieszamy ubijaczką, żeby mąka rozprowadziła się w płynie i idealnie go zagęściła – od ilości mąki zależy to, jak gęsty będzie sos, zwykle wystarczy niewielka ilość, żeby sos miał konsystencję sosu. Doprawiamy jeszcze całośc sosem sojowym, który wzmocni smak i dosypujemy ziarna… Mieszamy i trzymamy na małym ogniu kilka minut. Sos powinien byc gotowy… Cebule też juz powinny być miękkie a więc przystawka gotowa do podania.